środa, 11 września 2013

W oczekiwaniu...

A że został jeszcze tylko miesiąc, nie sposób nie napisać, nie wytłumaczyć i nie przeprosić, bo być może w pracowni gucinej ucichnie na czas jakiś. Codziennie buduję swoją wiarę, że wcale przerwy nie będzie,że
dam radę i maszyna dostanie swoją dzienną dawkę moich pieszczot.
Ale choćbym nie wiem jak dywagowała, tylko czas i ona pokaże.
A ta ona będzie już trzecią kobietą w rodzinie!
Mimo iż brzuch przysłania już najbliższe pole widzenia, szyję ile mogę, kończę zamówienia i wierzę naiwnie,
że nadal mogę przyjmować nowe!
Chciałam też trochę nadgonić moje prace, uszyć wszystkiego nieco ponad zapotrzebowanie,ale z tym jakoś ciężko idzie.
Otworzyłam sklep na daWanda.pl ale póki co pustkami świeci,bo czasu brak i nie ma co zaproponować :(
Czuję się ostatnio jak jakaś szalona telewizyjna celebrytka, która w głowie ma poród i powrót do pracy najlepiej 3 tygodnie po!
Nie wiem jak to wygląda z perspektywy innych mam pracujących hand made`owo w domach,ale
moja nadzieja nie słabnie - z dwoma córkami będzie bardzo podobnie jak z jedną, dam rade!

Niewiele poza pojemnikiem na skarpety uszyłam dla maleństwa w brzuszku.
Jak to mówią, akurat u mnie się sprawdza, szewc bez butów chodzi...wobec mojej córy mam wiele szyciowych planów i niewiele realizacji gotowych.
Drugiej zdołałam dziś uszyć koc zimowy, gruby i milutki jako że z minky polar po jednej stronie.
Wiem,że jest ich już wszędzie mnóstwo,ale mam do nich taką słabość,że obiecałam sobie w końcu uszyć
choć jeden. No i skoro jest już jeden to córa starsza też taki chce,bo "miluti", a tak na wstępie to myślała,że to może dla niej mama uszyła..ale że jest niesamowicie kochana, problemów z oddaniem kocyka nienarodzonej jeszcze siostrze, nie było.






Szyłam też ostatnio dużo mięty gwiaździstej.
Powstała zasłona balkonowa, ale zdjęcia brak - ciężko byłoby uchwycić jej urok na leżąco ;p
A do tego ochraniacz na całe łóżeczko.Namęczyłam się przy nim trochę, bo nie dość że to mój pierwszy taki to jeszcze taki duży. Mniejsze rzeczy jakoś łatwiej ogarnąć...





A tak poza nowościami to starocie też są - w nowych odsłonach :






te święta na wypadek gdybym do grudnia miała rozwód z maszyną ;p


podusie :







woreczki :






To tyle na dziś. Dodać mogę jeszcze tylko kaszel, drapiące gardło i masakryczne zgagi :(
"always look at the bright side of life"









wtorek, 20 sierpnia 2013

Ostatnimi czasy pracowicie


Już bardzo niebawem wiele zmian w rodzinnym życiu Guci i nie wiem jak potoczy się moja szyciowa                                                              przygoda przez ten pierwszy czas :)
Oby było spokojnie i obym mogła szaleć jak ostatnimi czasy kiedy to moja najukochańsze na świecie,
dwuletnie dziecko poszło do przedszkola!
Nie jest najłatwiej, ale zdecydowanie coraz lepiej,za to mnie od razu było wspaniale.
4h czasu dla siebie codziennie przez 5dni w tygodniu to raj.Stąd więcej czasu na zajmowanie się
szyciem,sobą i przyznam...nie blogiem.
Łatwiej jest z fejsbukiem choć wcale go nie lubię.Ale wystarczą dwa kliki i nowe prace są na bieżąco.
Z blogiem trochę mniej mi wychodzi od jakiegoś czasu,ale postanowiłam nadrobić nieco zaległości i choć powrzucać to co udało mi się uszyć w ostatnim czasie.
Niewiele nowości,bo postanowiłam ponadrabiać te wzory, które są lubiane - stąd duuużo pojemników,ale za to różniących się kolorystycznie.
Już niedługo nowe logo, nowe metki i mam nadzieję - nowe miejsca, gdzie będzie można znaleźć produkty 
Gucia loves kids.

Tymczasem zostawiam was z pracami,a ja biorę rodzinę pod pachę i jadę na wakacje!

ten komplecik pofrunął tutaj


nowe sowie tkaninki, uwielbiam!
tutaj jasiek z tasiemkami z tyłu




zauważyłam-pewno przez posiadanie córy-że zaniedbuję nieco chłopców..
stąd samochody








poducha longer na zamówienie pewnej pani,
długa,miękka i mega wygodna






pszczółki słoneczne

i znów te sowy...ach piękne są


tak obajwia się moja miłość do tych tkanin...



i jeszcze tutaj...













woreczkowa para sów


black and white








misiowa girlanda

i coś do pociumkania

Ogromna pufa o średnicy 60cm, jest mięciutka i naprawdę pięknie wygląda.
Tak mi się spodobała,że dla córy też powstanie podobna :)










duży i kwadratowy pojemnik








pracochłonne ale efekt końcowy wart wysiłku




sowie bliźniaki







Wiem,że dość chaotycznie podane i zdjęcia niezbyt wyszukane,
ale ostatnio tyle do zrobienia,że na obróbkę już nie wystarczyło.

Ogromnie szczęśliwa udaję się na wakacje ::):):):):)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...