poniedziałek, 30 września 2013

ostatnie chwile przed ?

Jeszcze jestem z kuleczką w brzuchu.Choć jeśli postanowi wyjść - już absolutnie do tego dojrzała.
Każdego wieczora myślę, że to już i modlę się równocześnie, żeby to jeszcze nie dziś, bo nie mam siły i chcę iść spać, bo na jutro mnóstwo szycia i zamówienia indywidualne, które muszę zrealizować!
Pamiętam,że z pierwszą córą niedoczekanie porodu sięgało chmur, teraz jest wprost przeciwnie.
A że to chyba jeszcze nie ten wieczór , pokażę wam co ostatnio zawładnęło moją głową.
A mianowicie haft krzyżykowy.
Ja wiem,że to trochę babcine, bardzo bardzo proste, okrutnie czasochłonne i właściwie niewiele mogłabym napisać, żeby kogoś zachęcic...ale nie mogę się opanować i ciągle krzyżykuję.
Pierwszy powstał renifer i mimo że niewielki to skradł kilka wieczorów.Naszyłam go na len i powstał woreczek iście ciepły i świąteczny.


Ciągle zastanawiam się czy nie powinnam zamiast tego zająć się ćwiczeniem oddechów bądź po prostu iść spać, ale wpadłam w szpony i czuję się jak nałogowiec.
Wszystkio będzie świąteczne, bo kupiłam sobie dwie książeczki RICO design
właśnie z wzorami bożonarodzeniowymi i nic na to nie poradzę,że kocham te wszystkie choinki, renifery,bałwany itd itd.
A że nie do przewidzenia jest temperament mojej drugiej córeczki, zabrałam się za to już teraz, w razie późniejszej niemocy :)
Kolejny wzór zamierzam obramować i wtedy pokażę wam co zajmuje mnie przez ostatnie dni.
W planach mam tyle motywów,że do świąt spokojnie każdy wieczór mam zarezerwowany na muliny i kanwę.

Ale nie tylko hafty się tworzą, bo jak córa w przedszkolu, w ruch idzie maszyna.Podzieliłam sobie rodzaje pracy na pory dnia,żeby niczego nie zaniedbać.A dodatkowo chcę obkupić się w filc, który od dawien dawna marzy mi się dniami i nocami.Ogrom możliwości w tworzeniu zabawek dla dzieci kusi mnie coraz intensywniej i mam nadzieję w końcu spełnić i te pragnienie.Nie wiem tylko którą porę dnia przeznaczyć na filc, bo z tego co mogę zauważyć zostanie mi tylko noc ;p

Na życzenie powstały ostatnio aż trzy ochraniacze do łóżeczek.
Jeden już pokazywałam ostatnio, teraz dwa kolejne i zdjęcie prześlicznego pokoiku, który zdobią uszyte przeze mnie zasłony i ochraniacz z ostatniego posta - mięta rządzi.
A no i misiowa girlanda też moja wisi na komódce :)


tutaj cudne serduszka na beżu

Do ochraniacza w serducha powstała też misiowa girlanda



Tutaj sam ochraniacz w gwiazdki na beżu :




A oto i miętaśny pokoik :







Uszyłam też kilka mięciutkich pojemników, bo się mocno polubiliśmy .
Są naprawdę fajne, bo miękkie, można się na nich kłaść a i tak nie stracą fasonu.
Dla mnie idealne na dziecięce zabawki, bo łatwo jest małej rączce sięgać do takiego pojemnika, który się wygina i na pewno jest super bezpieczny w odróżnieniu od innych koszy czy plastików.



No i sowy moje ukochane na koniec.Będzie ich więcej.
Surowy len i naszyta sowa.Prosto i delikatnie.




Nie wiem czy uda mi się jeszcze napisać coś z brzuszkiem,ale nawet jesli nie,
jestem przekonana, że bez brzuszka też niedługo się odezwę.
A tymczasem powracam do mojego renifera i mikołaja...mam nadzieję,że szybko się z nimi uporam i będę mogła pokazać co mnie tak w sobie rozkochuje.

 Gucia







środa, 11 września 2013

W oczekiwaniu...

A że został jeszcze tylko miesiąc, nie sposób nie napisać, nie wytłumaczyć i nie przeprosić, bo być może w pracowni gucinej ucichnie na czas jakiś. Codziennie buduję swoją wiarę, że wcale przerwy nie będzie,że
dam radę i maszyna dostanie swoją dzienną dawkę moich pieszczot.
Ale choćbym nie wiem jak dywagowała, tylko czas i ona pokaże.
A ta ona będzie już trzecią kobietą w rodzinie!
Mimo iż brzuch przysłania już najbliższe pole widzenia, szyję ile mogę, kończę zamówienia i wierzę naiwnie,
że nadal mogę przyjmować nowe!
Chciałam też trochę nadgonić moje prace, uszyć wszystkiego nieco ponad zapotrzebowanie,ale z tym jakoś ciężko idzie.
Otworzyłam sklep na daWanda.pl ale póki co pustkami świeci,bo czasu brak i nie ma co zaproponować :(
Czuję się ostatnio jak jakaś szalona telewizyjna celebrytka, która w głowie ma poród i powrót do pracy najlepiej 3 tygodnie po!
Nie wiem jak to wygląda z perspektywy innych mam pracujących hand made`owo w domach,ale
moja nadzieja nie słabnie - z dwoma córkami będzie bardzo podobnie jak z jedną, dam rade!

Niewiele poza pojemnikiem na skarpety uszyłam dla maleństwa w brzuszku.
Jak to mówią, akurat u mnie się sprawdza, szewc bez butów chodzi...wobec mojej córy mam wiele szyciowych planów i niewiele realizacji gotowych.
Drugiej zdołałam dziś uszyć koc zimowy, gruby i milutki jako że z minky polar po jednej stronie.
Wiem,że jest ich już wszędzie mnóstwo,ale mam do nich taką słabość,że obiecałam sobie w końcu uszyć
choć jeden. No i skoro jest już jeden to córa starsza też taki chce,bo "miluti", a tak na wstępie to myślała,że to może dla niej mama uszyła..ale że jest niesamowicie kochana, problemów z oddaniem kocyka nienarodzonej jeszcze siostrze, nie było.






Szyłam też ostatnio dużo mięty gwiaździstej.
Powstała zasłona balkonowa, ale zdjęcia brak - ciężko byłoby uchwycić jej urok na leżąco ;p
A do tego ochraniacz na całe łóżeczko.Namęczyłam się przy nim trochę, bo nie dość że to mój pierwszy taki to jeszcze taki duży. Mniejsze rzeczy jakoś łatwiej ogarnąć...





A tak poza nowościami to starocie też są - w nowych odsłonach :






te święta na wypadek gdybym do grudnia miała rozwód z maszyną ;p


podusie :







woreczki :






To tyle na dziś. Dodać mogę jeszcze tylko kaszel, drapiące gardło i masakryczne zgagi :(
"always look at the bright side of life"









wtorek, 20 sierpnia 2013

Ostatnimi czasy pracowicie


Już bardzo niebawem wiele zmian w rodzinnym życiu Guci i nie wiem jak potoczy się moja szyciowa                                                              przygoda przez ten pierwszy czas :)
Oby było spokojnie i obym mogła szaleć jak ostatnimi czasy kiedy to moja najukochańsze na świecie,
dwuletnie dziecko poszło do przedszkola!
Nie jest najłatwiej, ale zdecydowanie coraz lepiej,za to mnie od razu było wspaniale.
4h czasu dla siebie codziennie przez 5dni w tygodniu to raj.Stąd więcej czasu na zajmowanie się
szyciem,sobą i przyznam...nie blogiem.
Łatwiej jest z fejsbukiem choć wcale go nie lubię.Ale wystarczą dwa kliki i nowe prace są na bieżąco.
Z blogiem trochę mniej mi wychodzi od jakiegoś czasu,ale postanowiłam nadrobić nieco zaległości i choć powrzucać to co udało mi się uszyć w ostatnim czasie.
Niewiele nowości,bo postanowiłam ponadrabiać te wzory, które są lubiane - stąd duuużo pojemników,ale za to różniących się kolorystycznie.
Już niedługo nowe logo, nowe metki i mam nadzieję - nowe miejsca, gdzie będzie można znaleźć produkty 
Gucia loves kids.

Tymczasem zostawiam was z pracami,a ja biorę rodzinę pod pachę i jadę na wakacje!

ten komplecik pofrunął tutaj


nowe sowie tkaninki, uwielbiam!
tutaj jasiek z tasiemkami z tyłu




zauważyłam-pewno przez posiadanie córy-że zaniedbuję nieco chłopców..
stąd samochody








poducha longer na zamówienie pewnej pani,
długa,miękka i mega wygodna






pszczółki słoneczne

i znów te sowy...ach piękne są


tak obajwia się moja miłość do tych tkanin...



i jeszcze tutaj...













woreczkowa para sów


black and white








misiowa girlanda

i coś do pociumkania

Ogromna pufa o średnicy 60cm, jest mięciutka i naprawdę pięknie wygląda.
Tak mi się spodobała,że dla córy też powstanie podobna :)










duży i kwadratowy pojemnik








pracochłonne ale efekt końcowy wart wysiłku




sowie bliźniaki







Wiem,że dość chaotycznie podane i zdjęcia niezbyt wyszukane,
ale ostatnio tyle do zrobienia,że na obróbkę już nie wystarczyło.

Ogromnie szczęśliwa udaję się na wakacje ::):):):):)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...