poniedziałek, 8 kwietnia 2013

upadek bałwana

Pierwszego dnia świąt wielkanocnych mój mąż z córą ulepił ogromnego i najpiękniejszego bałwana tamtej, przeszłej, kalendarzowo coraz odleglejszej - zimy.
Muszę przyznać,że był naprawdę idealny, trzy pięknie wygładzone kulki, nos z marchewki, oczy z nakrętek po coli...doniczka na głowie i gałązka u boku.
Od paru dni obserwowałam go jak powoli przechyla się w stronę upadku,ale widziałam,że walczy.
A ja walczyłam ze sobą,żeby nie uciąć mu głowy...
Ale dziś bałwana już nie ma! Dziś są już tylko trzy  nic nie znaczące kule topniejące w cudownym słońcu! 
Odbieram to jako ewidentny dowód na to,że :" idzie wiosna!!!!"
Na tą cześć postanowiłam pokazać wam co ostatnio dzieje się u mnie.

Przez ostatnich kilka jest dość intensywnie ,ale przyjemnie. Przede mną pracowity kwiecień z drugimi urodzinami córy pod koniec, więc będzie się działo.
Jej roczek spędzaliśmy w ogrodzie, z tortem truskawkowym, wszyscy chowając się pod czereśnią - upał
był nie do zniesienia! Ja ciągle wierzę,że w tym roku będzie podobnie ;)

Kilka było,a będzie dużo więcej - szyjątek na zamówienie.Zawsze to miłe i lubię zamówienia, bo 
wiem,że komuś zależy mimo,że musi trochę poczekać.Za to projekt może być bardziej 
indywidualny.
Prócz tego parę nowych kolorów tych samych projektów i zabaw tkaninami.
Niewiele czasu na nowości i kombinacje, bo prac już poznanych,ale w innych aranżacjach będzie
chyba cały kwiecień.



pojemniki :

















poduszkowo :


bardzo przydatny m.in. do łóżka malucha
miękka ochrona przed obijaniem się o ramę :)











dziś już dobranoc
a jutro wiosna !




środa, 20 marca 2013

spiżarnia energii

Głównego motywu przewodniego brak..
Weny wszelakie mają nadejść do mnie wraz z wiosną więc sami rozumiecie,że jeszcze trochę trzeba będzie poczekać.
Córa moja na złość mi chyba ,wen ma tak do przesady jak przesadnie długo siedzi z nami zima, która za nic ma naszą nienawiść już do niej!
Zmęczenie moje źródeł ma kilka i przepraszam,że taka jestem rozlazła, ale wkrótce znów będzie o czymś.
Niech wiosna będzie dodatkową mobilizacją i moją spiżarnią energii.

Uszyłam, ale nowości niewiele. Kilka poduszek, worki dla maluchów, girlandę i misia przytulaka.
Ci którzy mnie śledzą na fejsbuku zwykle wcześniej coś już zobaczą więc zapraszam do "lubienia".

A Karolkowi gratuluję cudownych bliźniaków!!














poduchowo :






popijając kakao żegnam się do niebawem

gucia









 

wtorek, 26 lutego 2013

Jestem ale na pół

Wcale nie zaginęłam.Jestem i czynnie uczestniczę w podziwianiu artystycznych zapędów bloggerek i fejsbukowych lajków.
Ale skoro niewiele piszę a wiele czytam to jestem tylko pół. Drugie pół robi ze mną co chce.
Nieco zagadkowo,ale niech będzie nutka zaciekawienia. Nie będzie trwało wiecznie!
Chaotycznie też jest,ale tego akurat nie planowałam ..

Szyje się odrobinę, szczyptę zaledwie, bo czas nie ten. Codziennie zjadam się od środka wyrzutami sumienia, to jednak nic się nie zmienia.Widocznie sumienie nie takie straszne?

Pokażę zaległe już, ale tu nie pokazane :)



Organizer na łóżeczko dla mojej kochanej bliźniary :)
Całkiem pokaźnych rozmiarów i kolorystycznie zamówione przez przyszłą mamę.






Podusia gwieździsta, która szybciutko znalazła nowego właściciela :)





Organizer na dokumenty wg pomysłu Masko Jefferson 
(wyczerpująca praca..)





Jeszcze jedna misiowa podusia, tym razem w kolorze różu 
dostępna na pakamerze.
Najmiększa z możliwych.






Miś w gwiazdki jako wieczorna przytulanka do snu :




A w walentynki dostało mi się kilka skrawków i oprzeć się nie mogłam więc powstała poduszka.
Bez szału,ale miłośnie być musiało :)






A na końcu i wcale nie wiem dlaczego nie na początku...METKI MAM!
Marzyłam o nich długo, aż w końcu namierzyłam cudowną Ewuwkę,o której więcej tutaj .
Przy moim zarysie pomysłu a jej profesjonalnym dopieszczeniu, powstały takie oto cuda : ( zdjęcie zapożyczam od autorki ) :


Sa metko-naklejki z dziurką na zawieszkę i tasiemki do wszywania.
Dziękuję ci kochana raz jeszcze i szeroko reklamuję!



To tyle na dziś.Wyczerpana ona pada wraz z dwoma połowami.
Gucia
















czwartek, 7 lutego 2013

lof lof lof lof you my teddy bear



Nie wiem czy wy też tak macie z waszymi brzdącami, wy dzieciate, wy mamy, wy ciocie,wy babcie,wy tatusiowie nawet może, jeśli któryś tu zagląda - ale moje najsłodsze maluchne dziecię po prostu traci głowę na widok ..MISIA.
I nie ważne czy to polarny w atlasie zwierząt, koala w bajce, włochaty do spania,dziwaczny, uszyty przez mamę..itd itd
Ona widzi kształt misia nawet w płatku corn flakes ( i ja też wkońcu go dostrzegam!),
w ułożeniu się kawałka jajecznicy na talerzu a dziś nawet w kamykach ułożonych na podwórku w jakiejś bajce.
Zaskakuje mnie ta wierność jej miłości.
Jedyną konkurencją jaka wogóle przychodzi mi do głowy mogłyby być piłki,które uwielbia, ale co miś to miś.
Stąd też pojawia się ich tyle w moich pracach.Córa inspiruje i podpowiada.Chyba zaraziła mnie swoją miłością do nich.
Miś jako strażnik przed niebezpieczeństwem, jako przyjaciel, jako przytulak do snu, jako pocieszyciel i wierny kompan.
Może my też powinniśmy odkurzyć ich magię i przywrócić dawnych przyjaciół do życia?

Poducha z misiem uszyta,następna już prawie skończona.Uszyłam też swojego pierwszego misia przytulaka z recyclingu, szyją się też dwa misie przytulaki, które już były na blogu.
I wszystko to muszę skrupulatnie chować,żeby nie wystawał choćby najmniejszy kawałek tkaniny, bo jeśli córa odkryje,że tu i tu i tam jest...miś! wszystko będzie jej.

Odrobinę serca też jest, bo love is all around us i choć 14luty niewiele zmienia to miłość zawsze miło jest uwypuklać.
Więc mam dla was malowane serducha i kilka transferów serwetkowych.

Miś przytulak w ptaszki przekazany dalej.Zamiast pakować w papierzyska i inne bibeloty, szyję moim wyrobom dodatkowe ubranko - worek ze ściągaczem i logo.
Choć zastrzegam sobie prawo do zmian.;p

Doczekałam się też nareszcie maty do cięcia i jak pewno większość z was wie - to jak gwiazdka z nieba!
Stąd nic tyko teraz kroję i kroję i tnę i cieszę się jak dziecko :)







sweterkowy-recyclingowy-pierwszy-miś


miś gotowy do drogi!









Greya część pierwsza przeczytana.
Czasem strasznie wkurzająca, ale czekam niecierpliwie na cd.
Ja jestem zdecydowanie z tych kochających happy end ;p

Gucia


niedziela, 3 lutego 2013

czekając na czytanie

Coś się dzieje w moich pieleszach, tak tak! Ale przyznaję,że nie tyle ile bym chciała.
Dziś niestety nie będzie wylewnie, a powód dość prozaiczny : książka.
Większość z was pewno już słyszała o "Pięćdziesięciu twarzach Greya".
Mam ją właśnie na kolanach i przyznam,że po maminej recenzji doczekać się nie mogę kiedy wetknę swą głowę w świat wymyślony przez panią James.
Toteż pozwólcie,że pokażę wam kilka ostatnich szyjątek,a zaraz potem wskoczę pod kołdrę i poczytam :)

Uszyłam swoje pierwsze ubranko dla kredek,pisaków,piór,okularów itd itd.




odrobina serca - jako,że walentynki tuż tuż ;p




coś dla chłopców raczej, na wszystko możliwe do upchania ..
ale mnie najbardziej kojarzy się z paputkami przedszkolaka




powstała też torba jako kolejna odsłona "pojemnika" na paputki przedszkolne
tudzież inne skarby, z wypukłym misiem - obowiązkowo, no i z balonikiem :)
jest wielkości worka powyżej, nie przypomina siator zakupowych!raczej dostosowana do gabarytów maluszka


A następnym razem trochę więcej love love i walentynkowy szał serduszkowy.
Jakoś nie mogę przestać z tymi sercami - ale to chyba dobry znak.

Tym miłosnym akcentem, love for you all and night night !

Gucia









niedziela, 20 stycznia 2013

koniec przerwy!

Nawet nie wiem co napisać, bo wstyd mnie oblewa jak pomyślę o ostatnim czasie!
Przerwa świąteczno - noworoczna wydłużała się tak skutecznie,że nie sposób było się przed nią obronić.
Chciałabym się wytłumaczyć,ale czuję intensywny brak silnych argumentów.
Leń i mój bunt dla zarywanych nocy okazał się moim nowym nabytkiem - czczonym zresztą czule dzień za dniem.
Uwielbiam to co robię, ale trochę się poddałam .Czekam jak na szpilkach na moment kiedy będę mogła wyszykować córze ubranko, włożyć do rączki uszyty przez mamę worek przedszkolaka i czule pożegnać ją całusem życząc pięknego dnia.
Jest jeszcze malutka, ale mam nadzieję,że na wiosnę ziści się mój plan i oddam się w pełni swoim pomysłom, wiedząc, że mała dobrze się bawi - bez mamy ;p
Właściwie to jedyny powód dla którego jestem taka nieobecna .
Pisanie bloga motywuje, wasze komentarze i obecność krzepi i daje wiarę, mobilizację i taki głębszy sens tego co robię. Stąd tak mnie gna do pracy,ale siły brak. 
Będę się starać wynajdywać czas między jedną zabawą a drugą, między wieczorem a nocą.
Maszyna stoi, tkaniny rażą kolorami - niewiele niby stoi na przeszkodzie,a jednak...
Za to do was zaglądam regularnie i wciąż zachwycam się na nowo cudami jakie powstają spod waszych rąk.
Dziś u mnie kilka niedawnych prac, miś przytulak - inspiracją do misiów jest moja córa, która ma na ich punkcie absolutnego bzika, kilka serduchowych girland, pojemnik i woreczek przedszkolaka i zaległe choinkowe prezenty poduchowe, tu jeden tutek..
Zrobiłam też kilka malowanych poduszek dla najbliższych,ale nie mogę znaleźć autora grafik stąd póki co się nie chwalę :p Ale farbki wciągają, bardzo!

Nabierając sił - zmykam póki co!

miś przytulak 


love u my boy


duza dawka miłości


woreczek na przedszkole kapciochy,kredki,zabawki..


pojemnik dla Kazia




poducha w  agrafce




czwartek, 13 grudnia 2012

Przytaszczona choinka!

Przerwę miałam długą od pisania jak nigdy, ale święta i przed święta ;p sami wiecie jak to jest...
Szyje się u mnie stale i oczy bolą od niewyspania, ale uwielbiam ten okres i cieszy mnie każda zieleń
i każda czerwień i wianki robione z moją mamą z gałązek winogron i choinek i moje dziecko, które
nic z tego nie rozumie i śnieg i zimno i choinka !!! Całe życie marzyłam o tym,żeby mieć w domu choinkę wcześniej
niż zwykło się ją mieć ;p  No i mam! Jest piękna, żywa i pięć razy za duża wobec gabarytów mojego domku.Ale uwielbiam że już jest i że świeci i że pachnie...

Czas mija pracowicie i przyjemnie.Nie mam jednak zbyt wiele do pokazania nowości, bo szyje się to samo lub podobnie, choinkowo i świątecznie.
Ale przygotowuje się też pokój dla mojej córy :) Co prawda dzielony z naszą sypialnią ,ale jestem bardzo bardzo podekscytowana i doczekać się nie mogę efektów końcowych i wielkiego "tadam".
Wszystko to jednak czekać musi na wigilię i mała nic jeszcze nie wie prócz widocznych ścian pomalowanych 
na beż.
Zdjęcia pojawią się jakieś zapewne, a dziś obrazek na ścianę i pojemnik na rajstopki dla niej.
No i krzesełko z podusią - podejrzaną w "moim mieszkaniu".
 A reszta jak przystało na czas obecny - świąteczna :)





moje bombki ;p

renifery śnią mi się nocami, to tylko zalążek...

misz masz 

duży wianko

domki decu

obrazek córy

pojemnik

poduszka na mini krzesło z misiem


Od dziś moje prace można znaleźć na pakamera.pl :)
Zapraszam






piątek, 23 listopada 2012

dziecięce spełnienie

Mimo iż u mnie ciąży brak to wokół mnie same brzuszki,brzuchy,brzuchole, kawalerki i mieszkania bliźniacze..szaleństwo posiadania dzieci dopada mnie chcąc nie chcąc, bo jak tu się opanować kiedy ciąża staje się powoli stanem większości ?!
Nie wiem czy moje prace to odpowiedź na potrzeby obecnych i przyszłych odbiorców czy może kolejny etap moich pasji, ale jedno wiem na pewno - odnajduję się w tym jak nigdy wcześniej.
Nie umiem nie kochać się w tych cudownych tkaninach, grafikach, kolorach ,którymi spokojnie
mogłabym wymalować sobie życie.
Sowy,sówki,auta i autka,ptaki i ptaszki...wszystko to przejmuje mnie jakimś nieopisanym spokojem i radością i dziecinnością.
To moje szycie prócz frajdy, przepływu, zaangażowania, staje się powoli siłą napędową dla piękniejszego przeżywania, dla poczucia,że wcale nie jestem tak daleko od mojej malutkiej córy i ta jej beztroska może
stać się i moją, jej "tu i teraz" moim "tu i teraz" a jej odwaga, moją odwagą.
Może właśnie po to było wszystko po drodze,żebym dziś mogła czuć się tak blisko siebie jak nigdy wcześniej.
Życzę wam wszystkim "czasu spełnienia" jak to śpiewała pewna Kasia.


Szyjąc układa się tak : 
Poducha z misiem nr 2. Ujmują mnie jakoś te trójkąty więc szyję :)
 Nowości w postaci pojemników na przeróżności :
mogą być skarpety maluszków, pieluchy,kosmetyki, zabawki, grzechotki...
co komu wpadnie do głowy i ręki ;p
Girlandy zamieszkają chyba u mnie na stałe bo ich klimat mnie porusza.
A na koniec poducha z kotami - nitro style.















to tyle wzniosłości na dziś 
buzi dla mojej małej inspiracji!

Gucia


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...